Tym razem czas przyszedł na denka, które pochodzą z aż dwóch miesięcy. Trochę się tego nazbierało, więc czas o tym napisać.
Pielęgnacja ciała :
1. Miniatura balsamu do ciała BBW Pink Chiffon - zapach obłędny i już na liście pojawiła się mgiełka o tym zapachu
2.Szampon Pinio o zapachu oranżady w proszku - używany do mycia pędzli i całkiem nieźle się spisał w tej roli
3. Szampon DeBa przeciwłupieżowy - uwielbiam te szampony i aż szkoda, że są tak słabo dostępne
4. Farmona Jantar - przy wcieraniu w skórę głowy wywołał poparzenia, jednak znalazłam na nią sposób - przelałam do opakowania z atomizerem i spryskuje nią włosy; spisuje się całkiem dobrze i efekty zaczynają być widoczne
5. Miodowe masło do ciała TBS - uwielbiam, jednak mam tyle balsamów/maseł w zapasie, że na co najmniej pół roku mam z głowy ich kupowanie
Pielęgnacja twarzy :
6. Żel do demakijażu Bourjois - słabo zmywał makijaż a opakowanie zużyłam do mycia gąbek do makijażu
7. Micel Bourjois - uwielbiam i kolejne opakowanie w użyciu
8. Bielenda Professional woda różana - delikatny tonik, idealna do łączenia z maskami algowymi; kolejne opakowanie w użyciu
9. Krem Bielenda Professional matująco-normalizujący - jak na razie jedyny krem, który zarówno nawilżył przesuszone miejsca jak i zmatowił przetłuszczone na mojej mieszanej cerze
Pozostałe :
10. Top coat matujący Essence - bardzo go lubię, jednak w opakowaniu zostały resztki, które ciężko było zużyć
11. Żel zmiękczający skórki Lovely - bardzo wydajny i całkiem nieźle radził sobie z usuwaniem skórek
12. Zmywacz do paznokci Cien - po kilku użyciach pompka przestała działać a co do samych właściwości zmywacza to jednak za tą cenę są znacznie lepsze
13. Baza Clinique Redness Solution - całkiem dobrze pokrywała zaczerwienienia, jednak nie kupię ponownie, ponieważ mam już upatrzoną inną
14. Perfumy Naomi Campbell Cat Deluxe - Uwielbiam i na pewno niedługo kupię następne opakowanie
15. Korektor Astor Skinmatch nr 001 - idealny do delikatnego rozświetlenia, jednak z mocniejszymi cieniami pod oczami sobie nie radził
16. Balsam do ust Essence Me&my ice cream - pomadka jest w formie dwukolorowego (różowego i niebieskiego) świderka; gdy na wierzchu była różowa część pomadka była idealna (nawilżała na długo), jednak przy niebieskiej części usta zmieniały kolor na niebiesko-trupie przez co wyrzucam ok. 1/3
17. Balsam do ust IsaDora SPF 15 - przeterminowana
18. Style Pen zmywacz w płatkach o zapachu jagody - BUBEL; zbyt cienkie płatki, którymi można zmyć tylko jeden paznokieć a do tego jeszcze zostawia tłustą powłokę, którą ciężko zmyć; do kosza leci prawie pełne opakowanie
czwartek, 20 lutego 2014
środa, 19 lutego 2014
Trochę nowości
Dzisiaj pokażę Wam o jakie rzeczy powiększyła się moja kosmetyczka na krótko przed/w trakcie/i chwilę po powrocie z wyjazdu.
Trochę się tego nazbierało, ale już od jutra wracam z regularnymi recenzjami ;)
Pielęgnacja:
- krem do rąk Essence z kolekcji Ice Ice Baby - zapach boski i nawilża bardzo przyjemnie
- mini zestaw suchych szamponów Batiste - na razie przetestowałam jeden
- glinka Rhassoul (Ghassoul)
- masło shea o zapachu greckim
- Bielenda woda różana - niezastąpiona do wyrobu masek algowych i jako tonik
- balsam do ciała Bielenda o zapachu malin
Zapachy:
- Essence Like a day in a Candy Shop - wzięłam je na spróbowanie i nie zawiodłam się; perfumy trzymają się praktycznie cały dzień
- Juicy Couture Peace, Love & Juicy - od dawna planowałam ich zakup a jak znalazłam je w TK Maxxie za połowę ceny musiałam je mieć
Kolorówka:
- pomadki Maybelline Baby Lips Hydrate (bezbarwna) i Pink Punch - o nich niedługo ;)
- MAC Studio Fix nr NC20
- MAC płyn do czyszczenia pędzli - i tu mam do Was pytanie : Jak najlepiej go używać? W tej formie czy lepiej przelać go do buteleczki ze sprayem?
Lakiery:
- Essie odżywka Millionails - po nieudanej przygodzie ze słynną odżywką Eveline wzięłam na spróbowanie tą
- lakiery Essie w kolorze Turguoise & Caicos i Fiji
- Catrice z kolekcji Feathers & pearls w kolorze Running Wild
- zmywacz Essence - zmywa bardzo dobrze i co najlepsze po użyciu pozostawia na paznokciach przyjemny owocowy zapach
- Nails Inc. w kolorze Cheyne Walk - niestety nie załapał się na zdjęciu
Nie obyło się również bez skorzystania z promocji na zapachy miesiąca w YC:
- skusiłam się na wielką świecę o zapachu Blach Cherry
- wosk o zapachu Fluffy Towels
A jak tam Wasze nowości? Na co się ostatnio skusiłyście?
Trochę się tego nazbierało, ale już od jutra wracam z regularnymi recenzjami ;)
Pielęgnacja:
- krem do rąk Essence z kolekcji Ice Ice Baby - zapach boski i nawilża bardzo przyjemnie
- mini zestaw suchych szamponów Batiste - na razie przetestowałam jeden
- glinka Rhassoul (Ghassoul)
- masło shea o zapachu greckim
- Bielenda woda różana - niezastąpiona do wyrobu masek algowych i jako tonik
- balsam do ciała Bielenda o zapachu malin
Zapachy:
- Essence Like a day in a Candy Shop - wzięłam je na spróbowanie i nie zawiodłam się; perfumy trzymają się praktycznie cały dzień
- Juicy Couture Peace, Love & Juicy - od dawna planowałam ich zakup a jak znalazłam je w TK Maxxie za połowę ceny musiałam je mieć
Kolorówka:
- pomadki Maybelline Baby Lips Hydrate (bezbarwna) i Pink Punch - o nich niedługo ;)
- MAC Studio Fix nr NC20
- MAC płyn do czyszczenia pędzli - i tu mam do Was pytanie : Jak najlepiej go używać? W tej formie czy lepiej przelać go do buteleczki ze sprayem?
Lakiery:
- Essie odżywka Millionails - po nieudanej przygodzie ze słynną odżywką Eveline wzięłam na spróbowanie tą
- lakiery Essie w kolorze Turguoise & Caicos i Fiji
- Catrice z kolekcji Feathers & pearls w kolorze Running Wild
- zmywacz Essence - zmywa bardzo dobrze i co najlepsze po użyciu pozostawia na paznokciach przyjemny owocowy zapach
- Nails Inc. w kolorze Cheyne Walk - niestety nie załapał się na zdjęciu
Nie obyło się również bez skorzystania z promocji na zapachy miesiąca w YC:
- skusiłam się na wielką świecę o zapachu Blach Cherry
- wosk o zapachu Fluffy Towels
A jak tam Wasze nowości? Na co się ostatnio skusiłyście?
piątek, 7 lutego 2014
Wyjazdowa kosmetyczna
Dzisiaj pokażę Wam co zabieram ze sobą na tygodniowy wyjazd w góry.
Kosmetyczka z kolorówka jest jedyną rzeczą jaką aktualnie mam spakowaną a wyjazd już jutro ;)
Tym razem zabieram ze sobą niezbędne minimum, ale pewnie odwiedzając Hebe czy Rossmanna ta ilość się powiększy.
Wszystko spakowałam w podręczną kosmetyczkę z Sephory.
Oraz co kryje wnętrze:
- podkład Revlon Colorstay w kolorze 150 buff - matuje na długo i z nim mam pewność, że makijaż wytrzyma cały dzień
- baza Clinique Redness Solution w zastępczym pojemniku
- baza pod cienie Sensai
- korektor pod oczy i na różne nieplanowane niespodzianki MAC Studio Finish nr NC20
- pędzle
- puder MAC Mineralize Skinfinish Natural w kolorze Medium Plus
- pod pudrem kryje się rozświetlacz the Balm Mary Lou Manizer
- paletka cieni Catrice NUDE - jak dla mnie jest to wyjazdowa wersja UD Naked 2
- eyeliner czarny Sensai
Oraz reszta :
- szminka Maybelline w kolorze lust for blush - idealne połączenie koloru z pielęgnacją
- błyszczyk Dior Addict nr 216
- cień w płynie Chanel - idealny do szybkiego makijażu
- perfumy Benefit Laugh with me Lee-Lee
- tusz Lancome Hypnose Star
- róż ( i bronzer w jednym ) MAC Alpine Bronze
Dodatkowo pokażę Wam mój nowy zestaw na snowboard, jednak patrząc na pogodę (a zapowiadają 10 stopni na plusie) chyba w tym roku nie da się pojeździć :/
A moje pakowanie skończyło się wczoraj na tym:
Pastelowe mani zrobiłam przy użyciu:
- Orly Lollipop
- Essie Mint Candy Apple
- do kropek i pasków wykorzystałam Opi Mummy knows best
Kosmetyczka z kolorówka jest jedyną rzeczą jaką aktualnie mam spakowaną a wyjazd już jutro ;)
Tym razem zabieram ze sobą niezbędne minimum, ale pewnie odwiedzając Hebe czy Rossmanna ta ilość się powiększy.
Wszystko spakowałam w podręczną kosmetyczkę z Sephory.
Oraz co kryje wnętrze:
- podkład Revlon Colorstay w kolorze 150 buff - matuje na długo i z nim mam pewność, że makijaż wytrzyma cały dzień
- baza Clinique Redness Solution w zastępczym pojemniku
- baza pod cienie Sensai
- korektor pod oczy i na różne nieplanowane niespodzianki MAC Studio Finish nr NC20
- pędzle
- puder MAC Mineralize Skinfinish Natural w kolorze Medium Plus
- pod pudrem kryje się rozświetlacz the Balm Mary Lou Manizer
- paletka cieni Catrice NUDE - jak dla mnie jest to wyjazdowa wersja UD Naked 2
- eyeliner czarny Sensai
Oraz reszta :
- szminka Maybelline w kolorze lust for blush - idealne połączenie koloru z pielęgnacją
- błyszczyk Dior Addict nr 216
- cień w płynie Chanel - idealny do szybkiego makijażu
- perfumy Benefit Laugh with me Lee-Lee
- tusz Lancome Hypnose Star
- róż ( i bronzer w jednym ) MAC Alpine Bronze
Dodatkowo pokażę Wam mój nowy zestaw na snowboard, jednak patrząc na pogodę (a zapowiadają 10 stopni na plusie) chyba w tym roku nie da się pojeździć :/
A moje pakowanie skończyło się wczoraj na tym:
Pastelowe mani zrobiłam przy użyciu:
- Orly Lollipop
- Essie Mint Candy Apple
- do kropek i pasków wykorzystałam Opi Mummy knows best
piątek, 31 stycznia 2014
Styczniowe nowości
Powoli wracam do regularnego blogowania, więc dzisiaj będzie o styczniowych nowościach, które pojawiły się w kuferku. Jest tego nadzwyczaj sporo ;)
Ale po kolei ;)
Najpierw pokażę Wam YC. W styczniu przybyły do mnie moje pierwsze 2 świece i już wiem, że na nich się nie skończy ;) Mam już upatrzoną kolejną ;)
Trafiły się o zapachu Pink Dragon Fruit oraz Pink Sands. Dodatkowo moją małą kolekcję uzupełniły woski : Lovely kiku, Vanilla Cupcake i Under the palms.
Następnie pielęgnacja:
Zamówienie z BingoSpa zawierało : delikatnie złuszczający krem z kwasami AHA, peeling błotny do twarzy z kwasem mlekowym i owocowym oraz żel pod prysznic z białą glinką i migdałami.
Kilka dni temu dotarło do mnie również zamówienie z Bielendy zawierające kosmetyki z serii Professional:
krem normalizująco-matujący (mój ulubieniec), luksusowy krem nawilżający (dla mojej mamy), peeling arganowy, krem pod oczy i maska algowa witaminowa ( jako, że zamówiłam zapas to trafiła do szklanego pojemniczka ze zdjęcia).
Z wymianki dostałam również maskę na zaskórniki the Face Shop i balsam BBW Pink Chiffon (uwielbiam ten zapach).
Kolorówka:
Na wyprzedaży w Sephorze udało mi się upolować zestaw Benefitu w skład którego wchodziły perfumy Laugh with me Lee-Lee, miniatura bazy Porefessional i miniatura maskary They're real.
Nie obyło się również bez zakupów ze sklepu internetowego MAC - skończyły się na szmince Shanghai Spice i korektorze Studio Finish nr NC20.
Bon z Marionnaud również nie mógł się zmarnować, więc skusiłam się na ostatni rozświetlacz the Balm Mary Lou oraz z wyprzedażowego koszyczka wybrałam (kolejną już!!) szminkę the Balm w kolorze Anita Boytoy w opakowaniu łudząco przypominającym MAC oraz moją ulubioną wazelinę do ust SYX.
Przez ostatnie mrozy wszystkie podkłady przestały współgrać z moją cerą, więc skusiłam się na podkład Revlonu Colorstay do cery tłustej w kolorze 150; ciekawe czy sprawdzi się równie dobrze co kiedyś.
Lakiery (aż zastanawiam się czy to już lakieromaniactwo czy jeszcze nie).
Odwiedzając TK Maxx skusiłam się na zestaw 3 OPIków (przy cenie 55 zł za komplet aż żal nie wziąć ) w kolorach Sprung i piasek Get your number ( oba pochodzą z kolekcji Mariah Carey ) oraz klasyczna czerwień From me to Q. W ramach zamówienia Bielendy dodatkowo do koszyczka wpadły moje pierwsze Orly. Zestaw neonowy Feel the Vibe ( kupiłam z myślą o lecie) oraz pastelowy Lollipop.
W Douglasie na promocji znalazłam lakier Diora z wiosennej kolekcji w kolorze Rosy Bow.
Z wymianki dostałam lakiery : Nails Inc, Inglot w kolorze 381 i śliczny czarny cudaczek NYX.
Dodatkowo przybyło wiele niekosmetycznych rzeczy, jednak to blog kosmetyczny, więc nie będę Was zamęczać nimi ;)
A jak tam Wasze styczniowe zakupy? Co ciekawego udało Wam się kupić?
Ale po kolei ;)
Najpierw pokażę Wam YC. W styczniu przybyły do mnie moje pierwsze 2 świece i już wiem, że na nich się nie skończy ;) Mam już upatrzoną kolejną ;)
Trafiły się o zapachu Pink Dragon Fruit oraz Pink Sands. Dodatkowo moją małą kolekcję uzupełniły woski : Lovely kiku, Vanilla Cupcake i Under the palms.
Następnie pielęgnacja:
Zamówienie z BingoSpa zawierało : delikatnie złuszczający krem z kwasami AHA, peeling błotny do twarzy z kwasem mlekowym i owocowym oraz żel pod prysznic z białą glinką i migdałami.
Kilka dni temu dotarło do mnie również zamówienie z Bielendy zawierające kosmetyki z serii Professional:
krem normalizująco-matujący (mój ulubieniec), luksusowy krem nawilżający (dla mojej mamy), peeling arganowy, krem pod oczy i maska algowa witaminowa ( jako, że zamówiłam zapas to trafiła do szklanego pojemniczka ze zdjęcia).
Z wymianki dostałam również maskę na zaskórniki the Face Shop i balsam BBW Pink Chiffon (uwielbiam ten zapach).
Kolorówka:
Na wyprzedaży w Sephorze udało mi się upolować zestaw Benefitu w skład którego wchodziły perfumy Laugh with me Lee-Lee, miniatura bazy Porefessional i miniatura maskary They're real.
Nie obyło się również bez zakupów ze sklepu internetowego MAC - skończyły się na szmince Shanghai Spice i korektorze Studio Finish nr NC20.
Bon z Marionnaud również nie mógł się zmarnować, więc skusiłam się na ostatni rozświetlacz the Balm Mary Lou oraz z wyprzedażowego koszyczka wybrałam (kolejną już!!) szminkę the Balm w kolorze Anita Boytoy w opakowaniu łudząco przypominającym MAC oraz moją ulubioną wazelinę do ust SYX.
Przez ostatnie mrozy wszystkie podkłady przestały współgrać z moją cerą, więc skusiłam się na podkład Revlonu Colorstay do cery tłustej w kolorze 150; ciekawe czy sprawdzi się równie dobrze co kiedyś.
Lakiery (aż zastanawiam się czy to już lakieromaniactwo czy jeszcze nie).
Odwiedzając TK Maxx skusiłam się na zestaw 3 OPIków (przy cenie 55 zł za komplet aż żal nie wziąć ) w kolorach Sprung i piasek Get your number ( oba pochodzą z kolekcji Mariah Carey ) oraz klasyczna czerwień From me to Q. W ramach zamówienia Bielendy dodatkowo do koszyczka wpadły moje pierwsze Orly. Zestaw neonowy Feel the Vibe ( kupiłam z myślą o lecie) oraz pastelowy Lollipop.
W Douglasie na promocji znalazłam lakier Diora z wiosennej kolekcji w kolorze Rosy Bow.
Z wymianki dostałam lakiery : Nails Inc, Inglot w kolorze 381 i śliczny czarny cudaczek NYX.
Dodatkowo przybyło wiele niekosmetycznych rzeczy, jednak to blog kosmetyczny, więc nie będę Was zamęczać nimi ;)
A jak tam Wasze styczniowe zakupy? Co ciekawego udało Wam się kupić?
wtorek, 14 stycznia 2014
Spóźnione denko grudnia
Trochę spóźnione, ale jednak udało mi się napisać o denku grudniowym.
Nie ma tego za wiele, ale cieszę się z każdego zużytego opakowania, ponieważ w zapasie czeka sporo rzeczy.
Pielęgnacja twarzy:
- pianka do mycia twarzy Clinique Anti-blemish Solution - całkiem dobrze myła, jednak przy częstym stosowaniu może narobić wiele szkód
- tonik Barwa Siarkowa Moc - tonik jak to tonik, jednak przez jego zapach na pewno nie skuszę się ponownie
- krem Garnier Hydra Adapt do cery mieszanej i tłustej - pierwsze opakowanie służyło idealnie, jednak przy drugim było coraz gorzej i pół opakowania zużyłam jako balsam do ciała
- tonik Shiseido Ibuki - jeden z najlepszych toników jakie używałam i na pewno wrócę do niego
- płyn do demakijażu oczu Sephora - początkowo wydawał się idealny do demakijażu, jednak przy ok 1/3 opakowania zaczął podrażniać oczy
Pielęgnacja włosów:
- maska BingoSpa do włosów słabych - całkiem dobrze odżywiała włosy, jednak nie zrobiła aż takiego wrażenia, żeby kupić ponownie
- miniatura szamponu Klorane do włosów tłustych - całkiem dobry szampon, jednak miniatura była zbyt mała, żeby przekonać się czy warto kupić pełnowartościowe opakowanie
- szampony DeBa przeciwłupieżowe - uwielbiam i żałuję, że już ich nie ma w Biedronce, bo zrobiłabym większe zapasy
Pielęgnacja ciała:
- peeling solny Perfekta SPA - całkiem dobry, jednak przez tłustą powłokę, którą zostawiał nie kupię ponownie
- balsam do ciała Mango Lady Rebel - zużywanie go było katorgą, ponieważ zapach był o wiele bardziej intensywny niż w perfumach i utrzymywał się na wszystkim czego dotknęłam
- miniatura masła TBS Ginger Sparkle - uwielbiam zapach i jego właściwości; kolejny czeka w zapasie
- próbka balsamu do ciała Thierry Mugler Womanity - zapach cudowny i muszę powąchać perfumy, bo może nowy ulubieniec się szykuje
Pozostałe :
- perfumy DKNY Pink Macaroon - oszczędzałam je, jednak dobiły dna; jeśli się kiedyś pojawią to na pewno kupię ponownie
- masełko do ust Revlon Creme Brulee - uwielbiam, jednak mam jeszcze wiele innych typów do przetestowania
A jak tam Wasze denka?
Nie ma tego za wiele, ale cieszę się z każdego zużytego opakowania, ponieważ w zapasie czeka sporo rzeczy.
Pielęgnacja twarzy:
- pianka do mycia twarzy Clinique Anti-blemish Solution - całkiem dobrze myła, jednak przy częstym stosowaniu może narobić wiele szkód
- tonik Barwa Siarkowa Moc - tonik jak to tonik, jednak przez jego zapach na pewno nie skuszę się ponownie
- krem Garnier Hydra Adapt do cery mieszanej i tłustej - pierwsze opakowanie służyło idealnie, jednak przy drugim było coraz gorzej i pół opakowania zużyłam jako balsam do ciała
- tonik Shiseido Ibuki - jeden z najlepszych toników jakie używałam i na pewno wrócę do niego
- płyn do demakijażu oczu Sephora - początkowo wydawał się idealny do demakijażu, jednak przy ok 1/3 opakowania zaczął podrażniać oczy
Pielęgnacja włosów:
- maska BingoSpa do włosów słabych - całkiem dobrze odżywiała włosy, jednak nie zrobiła aż takiego wrażenia, żeby kupić ponownie
- miniatura szamponu Klorane do włosów tłustych - całkiem dobry szampon, jednak miniatura była zbyt mała, żeby przekonać się czy warto kupić pełnowartościowe opakowanie
- szampony DeBa przeciwłupieżowe - uwielbiam i żałuję, że już ich nie ma w Biedronce, bo zrobiłabym większe zapasy
Pielęgnacja ciała:
- peeling solny Perfekta SPA - całkiem dobry, jednak przez tłustą powłokę, którą zostawiał nie kupię ponownie
- balsam do ciała Mango Lady Rebel - zużywanie go było katorgą, ponieważ zapach był o wiele bardziej intensywny niż w perfumach i utrzymywał się na wszystkim czego dotknęłam
- miniatura masła TBS Ginger Sparkle - uwielbiam zapach i jego właściwości; kolejny czeka w zapasie
- próbka balsamu do ciała Thierry Mugler Womanity - zapach cudowny i muszę powąchać perfumy, bo może nowy ulubieniec się szykuje
Pozostałe :
- perfumy DKNY Pink Macaroon - oszczędzałam je, jednak dobiły dna; jeśli się kiedyś pojawią to na pewno kupię ponownie
- masełko do ust Revlon Creme Brulee - uwielbiam, jednak mam jeszcze wiele innych typów do przetestowania
A jak tam Wasze denka?
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Trochę nowości
Dzisiaj pokażę Wam o co powiększyła się moja kosmetyczka w ostatnim czasie.
Najpierw przyszło moje zamówienie z torbą idealną od Dzikiego Józefa. Skusiłam się na model pozioma czarna sztywna. Już mam kolejne modele upatrzone i pewnie niedługo coś znowu zamówię ;)
Dodatkowo nie mogłam oprzeć się pokusom na wyprzedaży Sephory, więc skusiłam się tylko (albo aż) na zestaw Benefit Happy go lovely LeeLee w skład którego wchodzą perfumy Laugh with me LeeLee (50ml), miniatura bazy the Porefessional i tuszu They're real oraz próbka perfum my place or yours Gina.
Nie mogłam też przepuścić darmowej wysyłki w sklepie internetowym MAC, więc skusiłam się na korektor Studio Finish nr NC20 oraz szminkę w kolorze Shanghai Spice o wykończeniu Cremesheen.
Najpierw przyszło moje zamówienie z torbą idealną od Dzikiego Józefa. Skusiłam się na model pozioma czarna sztywna. Już mam kolejne modele upatrzone i pewnie niedługo coś znowu zamówię ;)
Dodatkowo nie mogłam oprzeć się pokusom na wyprzedaży Sephory, więc skusiłam się tylko (albo aż) na zestaw Benefit Happy go lovely LeeLee w skład którego wchodzą perfumy Laugh with me LeeLee (50ml), miniatura bazy the Porefessional i tuszu They're real oraz próbka perfum my place or yours Gina.
Nie mogłam też przepuścić darmowej wysyłki w sklepie internetowym MAC, więc skusiłam się na korektor Studio Finish nr NC20 oraz szminkę w kolorze Shanghai Spice o wykończeniu Cremesheen.
A jak tam Wasze wyprzedażowe łupy? Na co się skusiłyście?
wtorek, 7 stycznia 2014
Ulubieńcy 2013 !
Dzisiaj pokażę Wam moich ulubieńców zeszłego roku w kategorii kosmetyki kolorowe.
1. Podkład
W kategorii podkład bezapelacyjnie wygrywa MAC Studio Fix NC20; trzyma się cały dzień na twarzy dając efekt naturalnego matu. Dodatkowo krem BB Clinique nr 02 uwielbiam, gdy moja cera nie ma większych problemów, które trzeba zakryć.
2. Puder
Do poprawek w ciągu dnia najlepiej sprawdził się MAC Mineralize Skinfinish Natural medium plus. Ze względu na to, że MAC nie posiada lusterka i pędzelka w torebce wylądował Dior Diorskin Nude nr 030, który radzi sobie znakomicie. W domu zaś używam transparentny Sensai Loose Powder, który idealnie zmatowi.
3. Korektor
Jako, że mam cerę naczynkową do zakrycia tego co najgorsze najlepiej sprawdził się Clinique Redness Solution. Po roku używania jedyne zarzuty mam do opakowania, które trzymane w stojaku na kredki zrobiło się obdrapane. Co do korektora to już zakup styczniowy i używam od kilku dni a już go uwielbiam - MAC Studio Finish NC 20.
4. Rozświetlacze
W tej kategorii od dawna prowadzą i już chyba zawsze będą pierwsze meteoryty Guerlaina Teint Dore 03 i Perles D'azur. Dodatkowo zachwycił mnie MAC Mineralize Skinfinish Adored i na pewno nie będzie to ostatni rozświetlacz z tej serii.
5. Bronzer
W tej kategorii prym wiedzie Chanel Soleil Tan de Chanel. Jednak najbardziej nielubiany bronzer przy odpowiednim pędzlu okazał się ulubieńcem końca roku a jest nim Benefitowa Hoola.
6. Róże
W różach bezapelacyjnie wygrywa Bobbi Brown Apricot oraz Benefit Sugarbomb i Coralista. Dodatkowo mega pozytywnie zaskoczył Essence Me&my ice cream w odcieniu cudownej brzoskwini.
7. Oczy
Co do cieni to królowały neutralne kolory. Najczęściej używana była słynna Urban Decay Naked 2, jednak równie dobra okazała się paletka Catrice Absolute Nude. Równie często używana była Guerlain L'heure brune nr 340, jednak ku mojej rozpaczy coraz bardziej widzę denko.
Co do kredek i linerów to kolory były bardziej urozmaicone. Najlepszym eyelinerem okazał się czarny Sensai w pędzelku. Kolejny rok wygrywają kredki YSL nr 5 i 6 w kolorach czekoladowego brązu i butelkowej zieleni. Dodatkowo ostatnio zachwyciły mnie metaliczna turkusowa Colorama 210 Turquoise flash oraz szara kredka Bell.
Tuszu idealnego nadal nie znalazłam, jednak najlepszymi okazały się Dior Diorshow New Look, Collistar Infinito oraz Benefit They're real.
8. Usta
W pielęgnacji ust najlepsza okazała się wazelina SYX oraz cudownie pachnący imbirem TBS Ginger Sparkle. Gdy nie mam czasu na porządny makijaż ust używam koloryzowanego balsamu Korres Quince - w jednym produkcie mam zarówno balsam jak i delikatny kolor. Gdy moje usta wołają o pomoc jedyny ratunek nadchodzi dzięki L'Occitane masło shea.
W kategorii błyszczyk wygrywają kredki Clinique w kolorze Curvy candy oraz Dior Jelly lip pen ilhabela. Swoją drogą szkoda, że kredki Diora były limitowaną edycją. Dodatkowo nudziakowy MAC Cremesheen Glass w kolorze Softly Lit oraz Dior Addict o numerze 216. Najczęściej używanymi w ciągu dnia były Benefitowe błyszczyki w kolorach Hoola (zapodziała się w jeden z toreb) oraz Coralista.
Szminki przewijały się w ciągu zeszłego roku różne, jednak ciągle wracam do tych ze zdjęcia.
MACzki w kolorach Shanghai Spice, Creme D'nude, Creme Cup, Viva Glam Nicki 2 oraz You're perfect already. Kolejnymi ulubieńcami są Chanel szminka Rouge Coco w kolorze Chintz oraz Rouge Coco Shine w kolorze Canotier.
A jak tam Wasi ulubieńcy zeszłego roku?
1. Podkład
W kategorii podkład bezapelacyjnie wygrywa MAC Studio Fix NC20; trzyma się cały dzień na twarzy dając efekt naturalnego matu. Dodatkowo krem BB Clinique nr 02 uwielbiam, gdy moja cera nie ma większych problemów, które trzeba zakryć.
2. Puder
Do poprawek w ciągu dnia najlepiej sprawdził się MAC Mineralize Skinfinish Natural medium plus. Ze względu na to, że MAC nie posiada lusterka i pędzelka w torebce wylądował Dior Diorskin Nude nr 030, który radzi sobie znakomicie. W domu zaś używam transparentny Sensai Loose Powder, który idealnie zmatowi.
3. Korektor
Jako, że mam cerę naczynkową do zakrycia tego co najgorsze najlepiej sprawdził się Clinique Redness Solution. Po roku używania jedyne zarzuty mam do opakowania, które trzymane w stojaku na kredki zrobiło się obdrapane. Co do korektora to już zakup styczniowy i używam od kilku dni a już go uwielbiam - MAC Studio Finish NC 20.
4. Rozświetlacze
W tej kategorii od dawna prowadzą i już chyba zawsze będą pierwsze meteoryty Guerlaina Teint Dore 03 i Perles D'azur. Dodatkowo zachwycił mnie MAC Mineralize Skinfinish Adored i na pewno nie będzie to ostatni rozświetlacz z tej serii.
5. Bronzer
W tej kategorii prym wiedzie Chanel Soleil Tan de Chanel. Jednak najbardziej nielubiany bronzer przy odpowiednim pędzlu okazał się ulubieńcem końca roku a jest nim Benefitowa Hoola.
6. Róże
W różach bezapelacyjnie wygrywa Bobbi Brown Apricot oraz Benefit Sugarbomb i Coralista. Dodatkowo mega pozytywnie zaskoczył Essence Me&my ice cream w odcieniu cudownej brzoskwini.
7. Oczy
Co do cieni to królowały neutralne kolory. Najczęściej używana była słynna Urban Decay Naked 2, jednak równie dobra okazała się paletka Catrice Absolute Nude. Równie często używana była Guerlain L'heure brune nr 340, jednak ku mojej rozpaczy coraz bardziej widzę denko.
Co do kredek i linerów to kolory były bardziej urozmaicone. Najlepszym eyelinerem okazał się czarny Sensai w pędzelku. Kolejny rok wygrywają kredki YSL nr 5 i 6 w kolorach czekoladowego brązu i butelkowej zieleni. Dodatkowo ostatnio zachwyciły mnie metaliczna turkusowa Colorama 210 Turquoise flash oraz szara kredka Bell.
Tuszu idealnego nadal nie znalazłam, jednak najlepszymi okazały się Dior Diorshow New Look, Collistar Infinito oraz Benefit They're real.
8. Usta
W pielęgnacji ust najlepsza okazała się wazelina SYX oraz cudownie pachnący imbirem TBS Ginger Sparkle. Gdy nie mam czasu na porządny makijaż ust używam koloryzowanego balsamu Korres Quince - w jednym produkcie mam zarówno balsam jak i delikatny kolor. Gdy moje usta wołają o pomoc jedyny ratunek nadchodzi dzięki L'Occitane masło shea.
Szminki przewijały się w ciągu zeszłego roku różne, jednak ciągle wracam do tych ze zdjęcia.
MACzki w kolorach Shanghai Spice, Creme D'nude, Creme Cup, Viva Glam Nicki 2 oraz You're perfect already. Kolejnymi ulubieńcami są Chanel szminka Rouge Coco w kolorze Chintz oraz Rouge Coco Shine w kolorze Canotier.
A jak tam Wasi ulubieńcy zeszłego roku?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)