Paletka Urban Decay Naked 2 zawładnęła ostatnio blogosferą i wcale się temu nie dziwię. Kupiłam ją na promocji w Sephorze za 132,30 zamiast 189 zł i po pierwszym użyciu całkowicie pobiła większość cieni jakie posiadam. W zestawie była z mini błyszczykiem Lip Junkie w kolorze Naked, ale o nim będzie osobny post.
Paletka jest wykonana bardzo solidnie, posiada lusterko (na moim jest jeszcze folia ochronna) i dwustronny pędzelek.
Cienie z bliska:
- foxy - delikatny, matowy beż; idealny jako baza pod cienie
- half baked - ciepły, perłowy kolor
- bootycall - podobnie jak w przypadku foxy, jednak zawiera delikatny shimmer
- chopper - perłowa miedź
- tease - matowe połączenie szarości i brązu
- snakebite - czekoladowa perła
- suspect - perłowy beż wpadający pod światło w delikatne srebro
- pistol - perłowa szarość
- verve - delikatne, perłowe srebro
- ydk - perłowy beż wpadający pod słońce w lekkie złoto
- busted - perłowa gorzka czekolada
- blackout - matowa, głęboka czerń
Pędzelek z jednej strony ma krótkie zbite włosie do nakładania cieni:
Z drugiej zaś długie, idealne do blendowania:
Swatche (od dołu foxy):
Paletkę oceniam na: 6/5 Kolory całkowicie mi pasują, cienie trzymają się cały dzień i pasują na każdą okazję
Pędzelek na: 4/5 Na co dzień wolę moje pędzle, jednak na wyjazdy ten będzie idealny.
Oraz dodatkowo przyszła do mnie wygrana u Ancyk :
- miniatura tuszu MAC Zoom Fast black - już nie mogę się doczekać, żeby ją wypróbować ( korciła mnie od dawna a do MAC mam za daleko)
- próbeczki: moich ukochanych Miss Dior Cherie, J'adore Dior, Flower by Kenzo i krem Clarins
I jak Wam się podoba paletka? Skusiłyście się może na nią w Sephorze?